Marco Tarchi: „Prawica fantasy” - Niemożliwe marzenie Obozów Hobbit

To była prawica fantasy, ta która przeskokiem wyobraźni połączyła Tolkiena i Evolę, Władcę Pierścieni i Rewolucję przeciw współczesnemu światu. Był rok 1977. Lewica ładowała baterie przez ruch protestu, który chciał w jakiś sposób powtórzyć osiągnięcia roku ’68. Prawica - ta twórcza i radykalna - szukała alternatywnej drogi wobec nostalgicznej wizji środowiska MSI. Tak narodziły się Obozy Hobbit, doświadczenie trwające od 1977 do 1980, w którym mieszały się muzyka i polityka, postęp i tradycja. Teraz książka wydana przez Vallecchi La rivoluzione impossibile (Niemożliwa rewolucja) przedstawia jego główne fazy. Autorem jest Marco Tarchi który zebrał notatki prasy wszystkich kolorów na temat tego ruchu i zamieścił w swojej książce piękne i dokładne opracowanie na temat tego, co się wtedy działo i jakie miało znaczenie.

Tarchi jest cenionym politologiem który wykłada na Uniwersytecie Florenckim. Za młodych lat był dyrektorem La voce della fogna (Głos ścieku), undergroundowego pisemka radykalnej prawicy, które wychodziło od 1974 r. „Trwało to trochę krócej niż dziesięć lat, do 1983 r. Sprzedaż dochodziła do 4.500 egzemplarzy, choć była rozsyłana tylko w środowisku działaczy. Gazetka umarła bo MSI zagroził wydaleniem z partii tym, którzy by ją dalej rozpowszechniali” mówi dzisiaj Tarchi.

To twoje pisemko, które zawierało m. in. także pochwały Cacciariego, przygotowało teren pod Obozy Hobbit. Czym one były?
Myśleliśmy o podwójnym wyzwaniu. Wewnątrz środowiska MSI chcieliśmy zaoferować wielu młodym działaczom jakąś alternatywę wobec rytuałów oraz nostalgicznej, konformistycznej mentalności, która szerzyła się w partii. Na zewnątrz celem było wyjście z oblężenia skrajnej lewicy, która miała przeważający wpływ na całe pokolenie. Jednak nie chcieliśmy tylko sprzeciwiać się jej, ale także krytycznie przekroczyć i zdołać ją skazić.

Dlaczego to właśnie Tolkien stał się waszym znakiem?
Tolkien naszkicował idealny wszechświat, przekraczający materializm i egoizm społeczeństwa w którym przyszło nam żyć. Było genialnym okryciem że ten świat zawiera, mimo swoich ograniczeń, silny ładunek emocjonalny.

Fantasy i polityka - czy to było dobre połączenie?

Dla kogoś, kto był zamknięty w getcie było psychologicznym paliwem, które pozwalało marzyć o ucieczce.

Jaką odegrał Pan rolę w tym projekcie?
Jeśli o mnie chodzi, tylko na trzecim Obozie Hobbit odegrałem bardziej bezpośrednią rolę. Proszę wziąć pod uwagę, że dwa tygodnie przed pierwszym Obozem Hobbit otrzymałem największą liczbę głosów na narodowym zjeździe Frontu Młodzieży, wyraźnie pokonując Gianfranco Finiego który zdobył piąte miejsce. Mimo to Almirante powiedział że Fini jest jego ulubieńcem i to jego mianował sekretarzem narodowym Frontu.

Jak Pan na to zareagował?
Stałem się silniejszy po tym jak moi przyjaciele i ja pokazaliśmy że potrafimy przyciągnąć i zachęcić do uczestnictwa w Obozie wielu działaczy niezadowolonych z tego zarządzenia.

Łącznie zorganizowano trzy Obozy Hobbit. Czy była między nimi jakaś ewolucja?
Wzrost był zdecydowany, ale nie linearny. Pierwszy Obóz był dla wielu okazją żeby odkryć, że inny neofaszyzm, znacznie różniący się zarówno od nostalgicznej wersji MSI Almirantego jak i od tej neurotycznej i pełnej przemocy skrajnej prawicy, był możliwy. Drugi był katastrofą: zduszony przez Front kierowany przez Finiego który bał się potencjalnej herezji. Trzeci, zorganizowany niezależnie przez środowiska bliskie Rautiemu bliższe Nowej Prawicy Alaina de Benoist, był najbardziej udany: dynamiczny, niepokorny, intensywny,

Poza spotkaniami pod namiotami, na których dyskutowaliście o środowisku, czytaliście i komentowaliście przygody Froda, śpiewaliście piosenki Battisiti, jaki model kulturalny chcieliście stworzyć?
Dyskutowaliśmy wtedy także o „myśli negatywnej” Cacciarego. Ale znaczącą rzeczą była opozycja wobec bardzo silnego modelu komunistycznego i amerykanizacji włoskiego społeczeństwa, byliśmy za samostanowieniem narodów i staraliśmy się działać z wewnątrz MSI zbierając jego najlepszą część i, gdyby to było możliwe, nadać jej autonomię.

Jak odnosiliście się do lewicy, zarówno tej oficjalnej jak i skrajnej?
Lewica oficjalna wydawała nam się zabalsamowana w swoich rytach i ugodowa względem władzy partii. Na obrzeżach lewicy pozaparlamentarnej, która przecież rozpętała przeciw nam dziesięć lat „wojującego antyfaszyzmu”, widzieliśmy niepokoje i nadzieje, które sprawiały że często myśleliśmy, że mamy przed sobą „braci-wrogów” z którymi mieliśmy nadzieję znaleźć pole do konfrontacji.

Czuliście się faszystami, post-faszystami czy czymś jeszcze innym?
Tego problemu nikt wtedy nie podnosił: myśleliśmy, że jesteśmy pionierami faszyzmu czystego, nieskażonego, wolnego od balastu przemocy, dziwacznego faszyzmu wolności.

Pewnie było z tym trochę zamieszania.
Powiedziałbym, że nie. Tak naprawdę to wtedy po trochu zrozumieliśmy, że nie ma sensu przyjmować za model doświadczenia przytłoczonego nie tylko przez zbrojną porażkę ale także przez swoje sprzeczności i niedostatki. Pamiętam, że mówiłem wtedy o konieczności wyjścia z tunelu faszyzmu i patrzenia na teraźniejszość bez jakiegoś przykurczu karku.

Bomba na stacji w Bolonii położyła kres waszym doświadczeniom. W jaki sposób zareagowaliście na to tragiczne wydarzenie?
Wzmacniając przekonanie że trzeba jeszcze powiększyć dystans wobec wszystkich środowisk skrajnej prawicy skłonnych do użycia przemocy, i skierować całą energię w kierunku kultury politycznej.

Co pozostało z tej przygody?
Poczucie, że środowisko neofaszystowskie w którym się obracaliśmy było, wtedy, niemożliwe do zmiany. To dlatego napisałem w mojej książce że rewolucja o której marzyliśmy była niemożliwa. Ale wielu z tych, którzy brali udział w Obozach Hobbit uparcie kontynuowali drogę ewolucji która była wtedy nakreślona.

Jakieś nazwiska znanych osób z rządu, które brały udział lub wspierały tę inicjatywę?
Fini i jego przyjaciele - Gasparri, La Russa i inni - zawsze patrzyli na Obozy z nieufnością, zwłaszcza kiedy zdali sobie sprawę że nie będą mogli obrócić ich na swoją korzyść. Alemanno był jednym z uczestników na którymś z obozów, ale nie podejmował wtedy żadnej odpowiedzialności.

Była ta prawica wymarzona i jest ta prawica współczesna. Można je porównać?
Jedną rzecz można powiedzieć: nie ma żadnej ciągłości między doświadczeniem Obozów Hobbit i projektem - o ile można określić go jako coś spójnego - prawicy współczesnego rządu. Wtedy marzyło się o radykalnej alternatywie wobec systemu w którym postneofaszyści się znaleźli, akceptując jego logikę, interesy i perspektywy.

Źródło: http://www.diorama.it/index.php?option=com_content&task=view&id=187&Item...

La rivoluzione impossibile
Tematyka: