Walki uliczne

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów "lat ołowiu" były walki uliczne między prawicą, lewicą i policją, które w tych latach były przyczyną śmierci wielu osób, nieraz zupełnie przypadkowych.

Walki uliczne najczęściej zaczynały się od pochodów i manifestacji, czy to prawicy czy lewicy, które były atakowane albo przez policję albo przez przeciwników politycznych. Jedna z takich sytuacji miała miejsce 12 kwietnia 1973 r. gdy w Mediolanie miała się odbyć manifestacja MSI i Fronte della Gioventu, lecz w ostatniej chwili została rozwiązana przez perfekta miasta. Na skutek tego setki młodych neofaszystów znalazły się na placu, naprzeciw szeregów policji i rozpoczęły się poważne zamieszki trwające przez kilka godzin, w których wiele osób zostało rannych.

W takiej sytuacji zarówno prawica jak i lewica zaczęła organizować własne "służby porządkowe", które pierwotnie służyły właśnie do obrony pochodów, lecz potem uniezależniły się i zaczęły mieć bardziej agresywny charakter. Działo się tak szczególnie w przypadku formacji lewicowych, które były zalążkiem "wojującego antyfaszyzmu", bardzo potem rozwiniętego. Taka sytuacja miała miejsce m. in. w przypadku służb porządkowych Potere Operaio czy Autonomia Operaia.

Zresztą, jak nie trudno się domyślić, całe środowisko lewicowe miało charakter antyfaszystowski i na manifestacjach lewicy bardzo popularne były hasła takie jak: "Lata ruchu oporu nas nauczyły: zabić faszystę to nie przestępstwo!", "Gniazda faszystów należy zamykać ogniem, z faszystami w środku!" czy "Faszyści, ścierwa, wracajcie do kanałów!".

Oprócz zamieszek na włoskich ulicach miały miejsce liczne przypadki agresji na poszczególne osoby. I tak, przykładowo: 19-letni Carlo Falvella z Salerno został zasztyletowany na ulicy przez anarchistów (stał się potem "bohaterem" jednego z "antyfaszystowskich" haseł lewicy: "Każdy faszysta jak Falvella - z nożem w brzuchu!"), również 19-letni Sergio Ramelli z Mediolanu śmiertelnie pobity przed swoim domem przez grupę komunistów, dwóch działaczy Fronte della Gioventu zastrzelonych przez lewicowych bojówkarzy przed siedzibą MSI przy ulicy Acca Larentia w Rzymie… lista jest długa. Oczywiście, gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że często i w podobnych okolicznościach ginęli również działacze lewicy pobici czy zastrzeleni przez neofaszystów, jak na przykład Alberto Brasili, zasztyletowany w 1975 r. na mediolańskim placu San Babilo przez neofaszystów tylko za to, że zdjął ze słupa plakat wyborczy MSI. Jednak statystycznie rzecz ujmując wyjście z domu było bardziej niebezpieczne, gdy należało się do prawicy.

Zdjęcie: walki uliczne w czasie lat ołowiu.

Tematyka: